Baśnie braci Grimm. Oryginalne… g@wno nie oryginalne.

Witajcie Książkoholicy!

Na wstępie chciałbym Was przeprosić za moje słownictwo, ale innych słów nie potrafię znaleźć, żeby opisać tę porażkę. O co się rozchodzi? Ano o Baśnie braci Grimm. Oryginalne, wydawnictwa WasPos. I tak jak zaznaczyłem w tytule postu gówno nie oryginalne. Dla dorosłych? Skądże. Bez najmniejszego wahanie mogę je czytać swojemu dziecku, wiedząc, że spokojnie zaśnie.

Ale po kolei. Na początku w ogóle nie skojarzyłem wydawnictwa WasPos z Baśniami. Robiłem zamówienie w nowościach widzę Baśnie braci Grimm. Oryginalne z jakże zacną okładką. Pomyślałem, że w księgarni raczej się na to nie rzucą, a ja chętnie dorwę się do oryginału, zwłaszcza, że w końcu jest po polsku (no i przegapiłem wydanie Baśni przez Albatrosa). Więc co zrobił Alien? Zamówił odłożył na półeczkę i w końcu bracia Grimm doczekali się swojej chwili. Czytam, nie wierze w to co czytam i żałuję. Jak na pradawnych Bogów pozwolono na wydanie takiej chały!? Patrzę na stopkę wydanie II, co do kur… szperam w internecie i widzę okładkę pierwszego wydania… No tak barani łbie pokusiłeś się na okładkę i teraz masz.

Więc wrócimy do wydania pierwszego. Zebrało one negatywne opinie przez tłumaczenie, co mnie nie dziwi. Nie chcę tu nikogo obrażać, absolutnie, nie jestem tłumaczem, polonistą i też robię błędy. Ale ludzie kochani! Skoro wydanie pierwsze zbiera tylko ujemne i nieprzychylne opinie, to po co wydawać to samo tylko, że ze zmienioną okładką?

Naprawdę nie sądziłem, że dam w życiu jakiejś książce ocenę 0, a i kusi mnie, żeby dać -10. Czemu? Już wyjaśniam, kilka przykładów braku wyobraźni w tłumaczeniu i mojego chorego czepialstwa. Wymienię tylko te, bo na resztę szkoda mi czasu. Zaczynamy:

  1. Baśń Biedny i bogaty, strona 13. Pierwsze co mnie powaliło to wyrażenie bogatego, który zezłościł się na swojego konia i wykrzyknął: obyś złamał szyję! i kolejne boom! Serio? Złamać szyję? I z tego co wiem panowie Wilhelm i Jacob żyli XVII/XIX wieku… raczej słowo BOOM, było im cholernie obce.
  2. Baśń Kot w butach, strona 38. Baśń wszystkim znana i lubiana. Kolejna moja chora doczepka dotyczy tego samego co BOOM. Skąd stangret znał słowo drink? A raczej skąd bracia znali to słowo. Fajnie, ja też lubię z kumplami pójść na piwo czy DRINKA, ale stangret w czasach osiemnasto- czy dziewiętnastowiecznych raczej na drinka nie chodził.
  3. Sławny Kopciuszek, strona 195. Serio dla mnie nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Nie mam oporów, żeby przeczytać baśń młodej.
  4. Diabeł z trzema złotymi włosami, strona 232. Tu się muszę trochę rozpisać. Otóż, jak wiadomo drwal zakochał się w księżniczce, ale król zgodzi się wydać swoją córkę tylko wtedy, kiedy ktoś przyniesie mu 3 złote włosy diabła. Logiczne. Tak więc drwal rusza szukać diabła, żeby pozbawić go jego 3 włosków. Tak więc w swojej podróży dociera:
    – miasta, gdzie leży chora księżniczka, nie chcą go wpuścić do miasta, bo skoro wie wszystko powinien pomóc uratować dziewczynę. Drwal – cwaniak jeden – odpowiada, że jak wróci. Dobra.
    – w mieści drugim wyschła studia. Drwal, pomogę, oczywiście, ale kiedy wrócę.
    – kolejny problem jest z drzewem figowym, które marnieje i nie daje owoców. Taka sama sytuacja jak z księżniczką i studnią. Pomogę ci jak wrócę. Spoko.
    – sytuacja czwarta. Przewoźnik rzeczny, pyta się drwala, kiedy skończy się jego praca. Drwal: jak wrócę.
    Nasz nieustraszony bohater dociera do diabła, ale niestety zostaje w domu tylko jego żonę. Kobieta, jak to kobieta, nie chce śmierci drwala, a wiadomo diabeł by go od razu zabił, rozkazuje mu żeby schował się pod łóżko. Dzięki jej pomocy znajdzie odpowiedzi na problemy z jakimi się spotkał po drodze i otrzyma trzy złote włosy. Podstęp diablicy się udaje. Drwal ma trzy włosy i rozwiązania.
    I w tym właśnie momencie ujawnię moje czepialstwo! Tak więc nasz kochany drwal powiedział co ma zrobić przewoźnik, co ma zrobić właściciel drzewa, co mają zrobić ludzie ze studnią… Ale nie ma żadnej wzmianki o tym jak uratować chorą księżniczkę! Umarła? Drwal wracał inną drogą? Tego nie wiemy, ale za to wiemy, że żył długo i szczęśliwe ze SWOJĄ księżniczką.
  5. Ostatni z moich punktów czepialstwa to baśń o Wilku i siedmiorgu koźlątkach,  strona 326. Ta baśń jest dokładnie taka jaką opowiadali mi rodzice w dzieciństwie. Nie posiada nic oryginalnego, drastycznego czy szokującego. Mama Koza wychodzi, Wilk zjada 6 koźlątek, ratuje się jedno, opowiada mamie co się stało, Koza bierze nożyczki i nici, rozcinają Wilka wkładają kamienie, zaszywają, Wilk idzie się napić, wpada do studni i tonie… Hands down, the end of the story.

Tak więc kochani, z całym szacunkiem do wydawnictwa, tłumacza, redaktorów i korektorów, te wydanie Baśni… jak i poprzednie zasługuje na ocenę zerową wręcz minusową. Wymieniłem tylko 5, ale jest tego dużooo więcej. Nie polecam Wam i Waszym pociechom do czytania, bo tylko je zrazicie zarówno do samych baśni jaki i do samego czytania… Jedynym plusem jest okładka… i znów sprawdziło się przysłowie, żeby nie oceniać książki po okładce, niestety na niekorzyść książki…

May the Books be with you,
Alien

Metryczka książki:
Autor: Wilhelm i Jacob Grimm
Tytuł oryginału:
Cykl: –
Oprawa: miękka
Ilość stron: 352
Rok: 2018
Wydanie: II
Wydawnictwo: WasPos
ISBN 978-83-66070-36-3

Reklamy

Czym jest strach?

Wow, już niedługo minąłby rok od ostatniego wpisu. Trochę książek się przeczytało, ale listę zaktualizujemy później.

Co mnie kopnęło w tyłek, żeby w końcu napisać post i prowadzić blog jak należy? Otóż dostałem kopa od książek pana Jozefa Karika. A dokładnie rzecz ujmując Szczelina oraz Strach. Właśnie jestem po lekturze Strachu, Szczelinę przeczytałem jako pierwszą.

I muszę Wam powiedzieć, że obie książki zapamiętam na długo. Po przeczytaniu Szczeliny będziecie chcieli przeprowadzić śledztwo. Czy to prawda, czy nie, czy to tylko świetna wyobraźnia autora?

Po Strachu, no cóż chyba nauczę kota gasić światło… albo w ogóle nie będę gasić…

Nie będę się tu rozpisywać o treści książek. Po prostu trzeba je przeczytać. Naprawdę są to książki, które wciągają dosłownie w mrok, kiedy patrzysz w otchłań, otchłań patrzy w ciebie… Serio tak się czuje człowiek czytając te powieści. Jedne, jak nie najlepsze, tak mroczne thrillery, jakie ostatnio czytałem. Polecam powieść pana Karika w 100%!

May the Books be with you,
Alien

Metryczka książki:
Autor: Jozef Karika
Tytuł oryginału: Strach
Cykl: –
Oprawa: miękka
Ilość stron: 292
Rok: 2017
Wydanie: I
Wydawnictwo: Stara Szkoła
ISBN 978-83-948856-2-5

Mało czasu…

Cześć!

Myślałem, że uda się pisać z pewną regularnością, jednak nie wyszło. Obiecuję poprawę. Czas wolny ostatnio wołałem spożytkować na wieczory z rodziną i książkami.
Mam nadzieję oraz postaram się umieścić kolejny post w kwietniu. O czym będzie? Mmm… planuję, że będzie o kociej karmie, ale tym razem o suchej. Przetestowaliśmy
z Małą kilka karm i chętnie podzielimy się swoimi spostrzeżeniami. Trochę przeczytaliśmy w marcu książek, mang i komiksów (gorzej z grami i sprzętem…) więc też co o nich napiszemy.

Tak więc taka krótka notka, dowód, że jeszcze żyję 😉 a że następny wpis pojawi się po świętach chciałbym Wam teraz życzyć wesołych, pogodnych i zaczytanych świąt Wielkanocnych 🙂
Wszystkiego dobrego!

May the Books be with you,
Alien

Zaskoczenie w polskim stylu

Witajcie!

Zaczynamy pewną regularność. Wpisy pawie pojawiają się co tydzień, mam nadzieję, że uda się do utrzymać.

Chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć o pewnej książce, polskiego autora, pana Thomasa Arnolda. Powieść, właściwie thriller kryminalny, nosi tytuł Efektor. Po  przeczytaniu książki zacząłem rzucać mięsem i pytać sam siebie: „Alien, debilu, jakim cudem ominąłeś książki tego autora?! Ba! I to jeszcze dowiedziałeś się o nim przez przypadek!” Moja lepsza połowa pocieszała mnie, że człowiek uczy się przez całe życie, nie mogę jednak usprawiedliwiać się tymi słowami.

Wróćmy jednak do książki i pana Arnolda. Więc, jak pisałem dowiedziałem się zupełnie przypadkiem, że taki oto autor istnieje. Skąd? Z facebookowej grupy. Ponadto Efektor jest piątą, najnowszą powieścią (co jeszcze bardziej mnie wkurzyło). Chociaż po zobaczeniu okładki pierwszego wydania i w dodatku pierwszej powieści Thomasa Arnolda – Anestezja (2013) coś zaskoczyło mi w głowie. Faktycznie była w księgarni, miałem ją w ręku… No nic to. W każdym razie spod ręki autora wyszło PIĘĆ powieści: Anestezja, 33 dni prawdy, Tetragon, Horyzont umysłu, Efektor. Co gorsze wydawnictwa Vectra… też nie mogłem skojarzyć…

Efektor pierwsze moje spotkanie z Thomasem Arnoldem, które było BARDZO udane. Jeden z lepszych polskich thrillerów jakie ostatnio przeczytałem. Książka tak mnie wciągnęła, że łyknąłem ją w jeden dzień. Głównym bohaterem jest detektyw David Ross, którego już po kilku stronach człowiek zaczyna darzyć sympatią, za jego cięty język, osobliwe poczucie humoru i sposób życia.

Poniżej tradycyjnie przedstawiam Wam krótkie streszczenie książki:
David Ross – starszy detektyw wydziału zabójstw z Cleveland – zostaje zawieszony
w obowiązkach służbowych za napaść na aresztowanego. Na prośbę pewnej kobiety jedzie do Michigan, gdzie zniknął jego były „towarzysz broni”, z którym kilka dni wcześniej odbył dziwną rozmowę. Wynajmowany przez Jamesa Adamsa pokój został przeszukany i zdewastowany, jednakże kamery ochrony motelu nie zarejestrowały niczego podejrzanego. Ross dochodzi do wniosku, że być może to sam Adams dokonał zniszczeń. Tylko dlaczego? Piętrzą się niejasności, a spokojne miasteczko, napiętnowane wydarzeniami sprzed dekady, szybko ukazuje swoje drugie oblicze. Wszyscy bacznie przyglądają się nowemu przyjezdnemu, który zaczyna zadawać coraz bardziej niewygodne pytania.

Postacie, akcja, sam pomysł. Wszystko to wciąga od pierwszych stron. Zakończenie? Dobre, naprawdę dobre, chociaż spodziewałem się czegoś innego. Mimo tego Efektor zachęcił mnie do przeczytania i kupienia innych książek pana Arnolda oraz ustawienia ich obok innych ulubionych thrillerów i kryminałów. Polecam Efektora w 100%, jeżeli szukacie jakiegoś polskiego autora wyżej wymienionych gatunków literackich, który wniesie coś innego i ciekawego to jest to właśnie ta książka. Nie mogę dać również innej oceny jak 9/10.

May the Books be with you,
Alien

Metryczka książki:
Autor: Thomas Arnold
Tytuł oryginału: –
Cykl: –
Oprawa: miękka
Ilość stron: 367
Rok: 2017
Wydanie: I
Wydawnictwo: Vectra
ISBN 978-83-60891-94-0

Duńskie klimaty…

Cześć!

Dzisiaj, jak zwykle, przez ostatni czas bierzemy na warsztat kolejny kryminał. Tak, jak w tytule czyli za autorkę Sarę Blædel i jej powieść pt. Handlarz śmiercią.
Jest to pierwszy tytuł z serii o Louis Rick, asystentce kryminalnej z Wydziału Zabójstw Komendy Miejskiej Policji w Kopenhadze. Cały cykl składa się z sześciu książek. Jest to również moje pierwsze spotkanie z panią Blædel. Przyznam, że nawet całkiem udane. Jednak nie włączę jej książek do swojej biblioteczki, zwłaszcza po przeczytaniu pierwszego tomu.

Dlaczego? A o tym już napiszemy za chwilę.

Na początek o czym jest książka?
Wydział Zabójstw Komendy Miejskiej Policji w Kopenhadze opanowuje gorączka, kiedy w weekend wpływają zgłoszenia o dwóch zabójstwach. W jednym z kopenhaskich parków znaleziono ciało uduszonej młodej dziewczyny, a na tyłach hotelu Royal – zamordowanego dziennikarza. Asystent kryminalna Louise Rick uczestniczy w śledztwie w sprawie zabójstwa dziewczyny, ale zostaje wciągnięta również w drugie śledztwo, gdy okazuje się, że jej najlepsza przyjaciółka Camilla Lind, reporterka kryminalna w „Morgenavisen”, znała zamordowanego dziennikarza i zamierza sama rozwikłać zagadkę jego śmierci. Louise stara się powstrzymać przyjaciółkę od ryzykownych działań na własną rękę, ale Camilla nigdy nie słucha dobrych rad, gdy zwietrzy materiał na ciekawy artykuł. Sprawy przybierają dramatyczny obrót, kiedy z dziennikarką kontaktują się handlarze narkotyków.

Więc, wiemy już na czym stoimy. Sięgnąłem po tę książkę, ponieważ lubię kryminały, duńskiego nie czytałem. Odbiegając trochę od tematu na stronie wydawnictwa możemy znaleźć zwiastun książki oraz filmik z Sarą Blædel zwracającą się do polskich Czytelników, ale wrócimy do tematu.

Tak jak pisałem Handlarz śmiercią jest dla mnie powiewem świeżości po szwedzkich, angielskich i innych kryminałach. Powiem wam, że podobał mi się. Szybko się czyta, przystępny język. Opisywane śledztwo ciekawe, znów się okazało, że winnym nie była osoba, którą typowałem (tak, wiem byłbym beznadziejnym śledczym, dlatego robię w książkach ;)). Postacie są ciekawe, nie irytują. Po prostu bardzo dobry kryminał, który szczerze polecam. Sam na pewno sięgnę po dalsze części z Loius Rick.
Dlaczego jednak napisałem, że nie zakupię serii z panią asystent Rick? Po pierwszej części są to dla mnie książki do przeczytania na raz, już do nich nie wrócę. Być może zmieni się to po przeczytaniu dalszych części. Na razie moje ocena Handlarza śmiercią jest 6/10. Polecam ją z czystym sumieniem.

May the Books be with you,
Alien

Metryczka książki:
Autor: Sara Blædel
Tytuł oryginału: Grønt støv
Cykl: Louis Rick
Oprawa: miękka
Ilość stron: 363
Rok: 2012
Wydanie: I
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN 978-83-7839-163-0

Nieproszony gość…

Cześć!

Pierwszy wpis na nowej platformie i w nowym roku! Dziś nie weźmiemy się za książki opisane w poprzednim wpisie. Tak jakoś wyszło, ale na pewno któregoś dnia pojawi się coś na temat wymienionych wcześniej pozycji.

Dzisiaj zajmiemy się powieścią, a dokładnie kryminałem, pani Charlotte Link pt. Nieproszony gość. Jest to również moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Link. Dosyć często miałem jej książki w ręku (w pracy czy to w bibliotece) jednak zawsze jakaś inna powieść zwróciła moją uwagę i Charlotte „wracała” na półkę.
Co skłoniło mnie tym razem jednak do przeczytania? Otóż na facebookowej grupie, ktoś napisał na temat Nieproszonego gościa, że dobra książka oraz, że jest po czy w trakcie – już nie pamiętam – oglądania filmu na podstawie książki. Nie skojarzyłem go w ogóle, bo:

  1. został dosyć dawno nakręcony, a w tym czasie czytałem inne książki,
  2. zamiast nieproszonego jest obcy gość.

Jednak kiedy już odnalazłem film, uznałem, że chętnie przeczytam książkę i porównać z ekranizacją.

O czym jest książka? Proszę tu streszczenie z okładki:

Po śmierci męża życie Rebecki Brandt straciło sens do tego stopnia, że postanawia się z nim rozstać. Jednak niespodziewana wizyta starego przyjaciela w towarzystwie dwojga przypadkowo spotkanych autostopowiczów, Ingi i Mariusa, zmusza Rebeccę do odłożenia starannie zaplanowanego samobójstwa.
Młodzi ludzie zdobywają jej sympatię. Rebecca wypożycza im ukochaną łódź męża, by mogli swobodnie pożeglować po Morzu Śródziemnym.
Podczas sielankowego rejsu pomiędzy Ingą i Mariusem dochodzi do straszliwej kłótni, podczas której Marius wypada za burtę. Poszukiwania wszczęte przez nadbrzeżną straż nie przynoszą rezultatu i młody mężczyzna zostaje uznany za zaginionego.
Kilka tygodni później Inga przeżywa prawdziwy szok, gdy w gazecie ukazuje się zdjęcie Mariusa w związku z potwornym zabójstwem, dokonanym na terenie Niemiec…

Wiecie więc już o co mniej więcej chodzi. Charlotte Link jest jedną z autorek kryminałów, które dobrze się sprzedają, klienci chwalą, pytają o następne tytuły. Tym bardziej musiałem w końcu przeczytać. Pod wpływem impulsu – i dla porównania – wypożyczyłem 3 tytuły: Nieproszony gość, Dom sióstr oraz Obserwatora. Wziąłem je ponieważ Dom sióstr i Obserwator mają wysokie oceny. Ale! Zajmijmy się Nieproszonym gościem!

Powiem Wam, że trochę się zawiodłem… Książka nie była zła, ale nie była też zachwycająca. Cała historią całkiem nieźle przemyślana, znalazłem kilka pomyłek, ale nie będę się o nich rozpisywać. Zakończenie też było dobre. Nie mogę zrozumieć tylko czemu pani Link przedstawiała kobiety jako płaczliwie i nie potrafiące sobie poradzić? Zwłaszcza Karen. Tak wiem ile ludzi tyle charakterów, jeden ma silny, drugi nie, nie ważnie czy kobieta czy mężczyzna. Jednak to mnie trochę nużyło. Na szczęście akcja się rozwinęła z czego bardzo się ucieszyłem. Okazało się, że prowokatorem całego nieszczęścia i owym gościem był ktoś inny niż się na początku spodziewałem, jednak w końcowej fazie historii coś mi przeskoczyło i skojarzyłem co, kto, z kim i jak. Nie popsuło to nawet przyjemności z dalszego czytania.

Kończąc moje paranoiczne przemyślenia niestety przez niektórych bohaterów oraz opisy daję ocenę 5/10. Czy polecam książkę – tak, można ją przeczytać. Postaram się również opisać jak Nieproszony gość wypada na tle innych książek pani Charlotte. Jak napisałem wyżej mam jeszcze do wyrzeźbienia Dom sióstr oraz Obserwatora. Na razie jednak zrobimy sobie dwuksiążkową przerwę od pani Link i weźmiemy inną książkę…

May the Books be with you,
Alien

Metryczka książki:
Autor: Charlotte Link
Tytuł oryginału: Der fremde gast
Cykl: –
Oprawa: miękka
Ilość stron: 419
Rok: 2014
Wydanie: I
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN 978-83-7999-085-6

 

Coś się będzie działo…

Cześć wszystkim!

Mała, szybka krótka notka, bo czasu nie ma, a już dawno nic na blogu się na pojawiało. Niestety z natłoku obowiązków i w tym miesiącu nie pojawią się raczej nowe wpisy. Jednak jest kilka zaplanowanych. Na razie tylko recenzje książek, a w nich między innymi:

  1. Cud chłopak / R.J. Palacio
  2. Wojownicy. Ucieczka w dzicz / Erin Hunter
  3. Przeczucie / Tetsuya Honda
  4. Wilcze dzieci / Mamoru Hasoda
  5. Idealna / Magda Stachula
  6. All you need is kill / Hiroshi Skaurazaka
  7. Zaginięcie / Remigiusz Mróz

Same starocie powiecie? Oprócz Hondy. No cóż, dopiero dorwałem te książki i mangi, więc… W jakiej kolejności się ukażą nie mam pojęcia.

May the Books be with you,
Alien